Zaszłam w ciąże w wieku 45 lat i zostałam sama. Mieszkałam z moim pierwszym mężem przez 20 lat. Nigdy nie mieliśmy dzieci, po prostu nam nie wyszło, ale też się specjalnie nie staraliśmy. Byłam zbyt zajęta swoją karierą, żeby myśleć o posiadaniu dzieci. I wtedy, w wieku 43 lat, mój mąż i ja postanowiliśmy się rozstać.
Oczywiście całym tym faktem kobieta postanowiła podzielić się nie tylko z najbliższymi, ale również w mediach społecznościowych. Cudowna ciąża. Zaszłam w ciążę, będąc w ciąży. Moje bliźniaki zostały poczęte w odstępie 3 tygodni - napisała na swoim Instagramie, chwaląc się zaokrąglonym brzuszkiem.
Czy jest prawdopodobieństwo, że zaszłam w ciąże? 2012-04-07 21:27:12 Zaszłam w ciąże , co robić ? 2011-07-11 21:08:47 Zaszłam w ciąże 2016-11-01 23:55:48
Zaszłam w ciąże z mężem mojej siostry. Wiem, że to chore, ale nic na to nie poradzę. Kiedy mi go przedstawiła jeszcze jako nowego chłopaka serce mocniej zabiło. Spodobał mi się i zauważyłam, że ja też mu nie jestem obojętna. Ale to jednak facet, mojej siostry, więc dałam sobie na luz. Byłam wprawdzie trochę zazdrosna, ale
Moja ginekolog przepisała mi duphaston, który ma pomóc z zajściu w ciąże. Pierwszą ciążę poroniłam. Czy którejś z Wam pomógł duphaston i po ilu cyklach starania?
Wiem, ze w internecie wiele jest informacji na ten temat, jednak muszę przeprowadzić badanie/ankietę. Chodzi mi o określenie możliwości zajścia w ciąże z stosunków przed owulacją lub po a nie w samym dniu jej wystąpienia.
zhoaRCe. Ło owszem jesteś w ciąży z psem ... . Prosze nie odpowiadajcie ... Odpowiedział(a): pepej94, 10 marca 2010, 19:41 2 to na c*huj ty odpowiadałaś ? swój znajdzie swego, zobaczył że mieszka z suką to się nie wachał Odpowiedział(a): comandante, 10 marca 2010, 18:16 0 chciałem stworzyć historyjkę podobną jak w pytaniu SweatDramy czy po połknięciu nasienia można zajść w ciążę, ale stwierdziłem że już nie mam sił na takie pytania. i wyrazy uznania za tą odpowiedź haha normalnie krótko i trafnie. nic dodać nic ująć. Odechciewa mi się wchodzenia na pytajnie przez tego typu pytania.. To pewnie jakiś bezmózgi z pokolenia JP.... Wyświadcz światu przysługę i utop się w Morzu Barentsa... ciekawe co to będzie za krzyżówka Genialne imie dla psa. Świetny nick. I bardzo kreatywny sposób spędzania wolnego czasu. Śmiać się czy płakać? Bo już nie wiem... hahahaha to masz problem... to są kolejne konta widma, zakłada je jedna osoba którą tutaj besztamy, za parę dni zniknie bo to troll i będzie szukał innego forum/portalu Obawiam się ze nie zniknie --- jak widać ma tu całkiem nizla polewke ... Po co miałby odchodzić skoro poświęca mu się wiecej uwagi niż użytkownikom zadajacym sensowne pytania ... Sama się dziwie ze do tej pory tylko dwadzieścia kilka odpowiedzi a nie sto dwadzieścia. Możecie sobie tylko wyobrazić niedowierzanie na mojej twarzy. NIE demoty nie działają bardzo ambitne pytania // ... Odpowiedział(a): killme, 11 marca 2010, 09:56 4 lepiej być dziewicą niż stracić dziewictwo z psem idiotko Odpowiedział(a): roy3000, 11 marca 2010, 14:54 4 jak będzie mieć dzieci i się zapytają "Mamo jak to się robi?" "a normalnie, kładziesz się, rozchylasz nogi a na krocze wysypujesz Pedigripal" kurcze załamujecie mnie... Grzechu nie wiem po co to wypuściłeś, rozumiem, ze chcesz się wypowiedzieć, ale byś się powstrzymał. Załamujecie mnie tym jak reagujecie na zwykłą prowokację. Przecież to jest wszystko zrobione specjalnie. słitpidżama w przebraniu... Odpowiedział(a): Grzechu94, 10 marca 2010, 21:51 1 ja tego nie wpuściłem.. tylko ktoś ktoś kto odpowiadał wyżej .. a ja nie rozumiem jednej rzeczy, po odpowiadacie skoro uważacie że to pytanie jest denne ?! zostało zgłoszone do moderacji. trzeba było olać i poczekać - admin by je usunął, ale nie - po co ?. xd jakaś gówniara robi sobie z was żarty, a wy dajecie się jej robić. najwyraźniej was to po prostu, najnormalniej w świecie bawi. powodzenia ;x to się nazywa zoofilia i jest karalna, więc się nie przyznawaj do tego wygłupu... I taka natura, że mogłaś zajść w ciąże z psem ! i to nie są żarty... Słyszeliście...albo widzieliście dokument : o zapłodnieniu świni przez mężczyznę? albo jakos tak... urodziły się świńskie dzieci... wręcz świnie które chodziły na dwóch nogach i ich ryjki przybierały ludzkie rysy masakra Ciekawa jestem co Ty teraz zrobisz, jeżeli twoje pytanie wiąże się z prawdą..?!?!?! Urodzić psie dziecko... czy psowatego ludka...? Okropieństwo - nawet gdybyś pochowała ciąży to zabiją to coś...i zamkną w słoiku - a Ty będziesz sławna Odpowiedział(a): edisooonik, 10 marca 2010, 22:01 0 ciekawa historia.. i to jeszcze na pytajni... Odpowiedział(a): Ritta, 10 marca 2010, 22:19 0 Chora sytuacja... Nie pojmuję tego Bleee aż mnie na wymioty zbiera-sory za tą szczerość to jest zaśmiecanie pytajni kochaniutka chcesz robic z siebie idiotke i z nas sype prosze bardzo ale my i tak mamy z ciebie większa polewke zasmiecaniem jest wypuszczanie takich pytan a nie sam fakt, ze sié pojawiajá. a idiotká z pewnosciá ta osoba nie jest, doskonale wie co robi i jak sobie pogrywac - szkoda tylko, ze wiékszosc gra tak jak ona zagra. Po jaka cholerę się wypowiadacie... Dajecie posta z tekstem by inni się nie wypowiadali... Po co ja się pytam, nie prościej zignorować to pytanie ? Macie manie nabijania wypowiedzi, nie moja sprawa... Poleżało by to tydzień w poczekalni i by tego nie było a tak wraz z dziesiątkami innych takich pytań zaśmieca ten profil... Pomyślenia trochę to nic trudnego... Wiecie co? A mi się wydaje, że każde głupie pytanie musi wyjść na główną i koniec... no a co do pytania... gratuluję nienormalności. Pierwszy raz widzę ZOOFILA. Tak! Powiedzmy sobie szczerze: musisz sie leczyć . Ja myślę, że to chyba ty powstałaś z ciąży zapłodnionej przez psa Może porozmawiaj z mamą i ci wyjaśni jak to się stało Super, zoofilka... Kto nastepny, o, moze jakis nekrofil... no ładnie ... Kto ci jeszcze próbował "wsadzić" Chyba w urojoną ciążebo w prawdziwą to nie! Odpowiedział(a): sakurcia, 13 marca 2010, 18:56 0 Poprawka. Krzyżówka ludzko - zwierzęca jest możliwa Niestety, ale taka jest prawda. Wcześniej w to nie wierzyłam dopóki nie spytałam się pani od biologii. Jak urodzisz to wyślij mi zdjęcia Twojego dziecka (dzieci?) na PW hah to by było piękne, może się byś czegoś nauczyła... Odpowiedział(a): niuniaSko, 13 marca 2010, 21:44 0 przyganial kociol garnkowi Fajne imie dla psa... xD wiem ..masz ochote na sex parti ? PROWOKACJA... Omg, głupota zadającej to pytanie nie zna granic Tak jesteś niestety w ciązy, ale sie nie bój za około 24 lata i 186 dni urodzisz przesnicznego zielonego kociaka przestaje wierzyć w ludzi.... Fejk Pytanie... Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.
Znam dziewczyny z polonistyki, które tak bardzo chciały mieć dziecko, że kłamały nawet swoim wieloletnim partnerom o tym, że się zabezpieczają hormonalnie. Na forach internetowych, w których robi się „bekę” z mamusiek można przeczytać, jak bardzo niektóre z nich pragnęły własnego potomka – po zakończonym stosunku, z palcami umoczonymi w nasieniu partnera szły do łazienki, by się potajemnie zapłodnić. W jednej z moich ukochanych książek autorstwa Marcina Szczygielskiego główna bohaterka wykrada nasienie z prezerwatywy, z której wcześniej korzystał jej kolega gej. Zapładnia się nią przy pomocy strzykawki, by po 9 miesiącach szczęśliwie urodzić. Także moja znajoma z byłej pracy po rozwodzie pragnęła tylko jednego: być samotna, ale sztucznie począć dziecko. Raz nawet głośno oznajmiła: „To kosztuje chyba 15 tysięcy. Idziesz do kliniki i niczym się nie martwisz. Żadnego chłopa w domu, kłótni, gotowania obiadków, zero brudnych skarpet na podłodze. Tylko ja i dziecko”. Pragnienie jest silne. Niezależnie, czy jesteś kobietą w wieku 46 lat, 22-latką na studiach, panią z okienka na poczcie, czy matką trójki dzieci. Kiedy natura wzywa, nie masz nic do powiedzenia. W każdym miesiącu są przecież te dni. „Amory” w głowie, ogólne podniecenie, większa OCHOTA. Normalka, po chwili przecież dni płodne przechodzą, a hormony już tak nie buzują. Potem dalej pielęgnuję swoje sprawki, żyję codziennością. Ale raz w roku włącza mi się tryb drapieżnika. Wtedy znika Judyta, którą znam. Taka spokojna i cicha blondyneczka po polonistyce. Staję się 58-kilogramowym CIAŁEM, NACZYNIEM, które tu i teraz musi mieć dziecko. DZIECKO! Maleńkie, płaczące, z okrągłą główką, z tym zapachem, paluszkami, całym anturażem. Niech ryczy 24 na dobę, niech zrobi ze mnie niedospane widmo kobiety z nadwagą, matkę Polkę, niech zniszczy mój brzuch od Chodakowskiej, ale niech już będzie!! W TEJ CHWILI, NATYCHMIAST! W TE dni na widok cudzego niemowlęcia w sklepie wewnętrzny drapieżnik każe mi biec i porywać wózek, by następnie tulić pachnące maleństwo w zaciszu swojej sypialni. Na głos piskliwego płaczu dziecka z telewizji, ukryta matka każe gonić i je ratować przed złem świata. Każdy centymetr ciała woła, żeby przytulić jakieś niemowlę – nie moje, to cudze, ale teraz, NATYCHMIAST!!! Szybko, malutkie ciałko, skóra, ten narkotyczny zapach, już! Wtedy to nie jest prawdziwa Judyta. Ta, która zwykle beztrosko planuje kolejne wakacje, wpis na bloga, to, co na obiad, albo trasę spaceru z psem. Kiedy raz do roku HORMON MATKI atakuje moją głowę, nie mam życia, nie mam swoich prywatnych myśli. Nigdy bym się o to nie podejrzewała. Ja, taka niezależna wygodnisia. Boję się, bo kiedy ten „doroczny czas” się zbliża – zamieniam się w małego potwora. Różowe dzidziusie się śnią, słyszę je na ulicach, widzę wyraźniej w każdej reklamie internetowej, w spocie telewizyjnym. Kiedy wewnętrzny drapieżca atakuje umysł, nie porozmawiacie ze mną o serialach, nie poćwiczymy razem Chodakowskiej, nie spotkacie mnie na spacerze z psem. Wszystkie myśli, słowa i działania skupiają się na zwierzęcej potrzebie przedłużenia gatunku. I gdyby nie mój kochający, acz racjonalny mąż, który przypomina, że wciąż nie mamy własnego mieszkania, dobrych wypłat czy stałości finansowej, pewnie teraz prowadziłabym już jakiegoś rodzinnego bloga i pisała o boskim zapachu stópek co najmniej czwórki moich dzieci. Klepalibyśmy słodką biedę, ale RAZEM. Obecnie, szczęśliwie, hormony mam spokojne. Jestem zwykłą, bezdzietną 27-letnią laską, która uprawia sport, dużo czyta i poznaje wiele ciekawych osób. Obsesyjna rodzicielka ucichła. Ale posłuchajcie oto takiej niesamowitej historii. To nieprawdopodobne, jak wiele łączy mnie, niedoszłą matkę, z moim małym psem. Panią Gucią. Nasz pinczer to zazwyczaj petarda. Milion zabaw na minutę, warowanie pod lodówką, chodzenie przy nodze, radosne piski, szczekanie, gdy nie daje jej się kawałka kanapki. Chodząca radość życia. Tymczasem od dwóch dni działo się coś złego. Ze spacerów, zamiast tradycyjnie pod lodówkę, biegła od razu do swojej pluszowej budki. Przestała jeść, zupełnie nie interesując się już kochanymi człowiekami. Apatia pogłębiała się, zaś pani Gucia niemal 24 na dobę spędzała w swoim domku. Martwiliśmy się z K., gdzie podział się ten nasz wesoły mały piesek. Nawet gdy wychodziła zjeść skrawek ukochanej paróweczki, patrzyła posępnie w stronę budki. Ciągle też lizała się po brzuchu. „Na pewno biedaczka jest czymś struta! Brzuch ją boli od dwóch dni! To może być choroba pokleszczowa!” – wyrokowaliśmy, zmartwieni. Trzeba było jechać do pani weterynarz. A tam – zdziwienie. – Państwa pies jest W UROJONEJ CIĄŻY. Ma już nawet produkcję mleka w sutkach, dlatego ciągle liże się po brzuchu. Jej pluszowa budka to teraz gniazdo, którego będzie strzec za wszelką cenę, bo myśli, że pilnuje młodych. Zaniemówiłam. – Ale dlaczego… jak to? – Hormony czasem tak działają. To bywa silniejsze od organizmu, niezależne od psiej woli – powiedziała pani doktor od zwierząt. I odtąd, mentalnie zespolona ze swoją „psią mamą”, której pragnienie macierzyństwa każe jej organizmowi produkować nawet pokarm w piersiach, współodczuwam. …Gdy ona rozpaczliwie szuka po wszystkich kątach domu swoich wyimaginowanych szczeniąt, gdy chroni pluszowe misie walecznym, małym ciałkiem. Kiedy drży, podczas gdy ktoś chce odebrać jej poduszkę, w której widzi namiastkę norki z bezbronnymi szczeniętami. Ona i ja. Choć na chwilę. Tymczasowo i niezobowiązująco. Dwie UROJONE MATKI. Zdjęcia: fotografia dziecięca Białystok Modelka: nasza stała czytelniczka, Justyna Łuczaj z córeczką Marcelą, która dziś ma już ponad rok
zaszłam w ciąże z psem