Tłumaczenia w kontekście hasła "I'd left my wife" z angielskiego na polski od Reverso Context: I told her I'd left my wife.
Żałuję do dziś i pewnie do końca życia sobie tego nie wybaczę, ale czasu już nie cofnę. Od tego momentu, nawet jeżeli się boję, ryzykuję. Bo nigdy nie wiem, co wspaniałego może się
Tłumaczenia w kontekście hasła "Zostawiłem żonę" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Zostawiłem żonę, film, nawet psa. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
- Baba jak baba, dobra jak każda inna, może niezbyt ładna, ale uległa, na żonę w sam raz. Będziesz miał ciepły obiad, wyprasowane ciuchy i kobietę do łóżka – mówili mi kumple. Wzięliśmy ślub, a ja powiedziałem jej, że pójdzie pracować po porodzie, bo nie będę łożyć na nią pieniędzy.
Rodzice chłopców słysząc to, natychmiast podjęli działania. Syn brutalnej seniorki dojechał tam szybciej niż zwykle. Wściekły wdarł się do domu i zastał matkę z zaczerwienionym policzkiem. Okazało się, że gdy dziadek usłyszał płacz wnuków, natychmiast zareagował i po raz pierwszy w życiu podniósł rękę na żonę.
Andrzej Seweryn, 74-letni popularny aktor, ma już obecnie piątą żonę. W ostatnim czasie mężczyzna zdradził, dlaczego rozstał się z pierwszą ukochaną. Powód był dość zaskakujący.Andrzej
IknTeae. Nasze życie opiera się na błędach. Trudności, z którymi mamy do czynienia, to nasze lekcje życia. Jesteśmy ludźmi i to normalne, że popełniamy błędy, uczymy się na nich i staramy się ich nie powtarzać w przyszłości. Historia, która zostanie teraz opowiedziana, może wydawać się dla kogoś ciekawa i pouczająca, a na kimś innym nie zrobi żadnego wrażenia. Jednak nauczy każdego czegoś. Warto wziąć pod uwagę nie tylko swoje czyny, ale także innych, z których można również wyciągnąć lekcję. „Byłem żonaty przez około pięć lat, poślubiłem najpiękniejszą kobietę na świecie. Z biegiem czasu urodziło się nam dziecko, a potem drugie. Moja żona się postarzała, co było widoczne na jej twarzy. Pojawiły się plamy starcze i drugi podbródek. Często zaczęła nieprzyjemnie pachnieć, zapomniała co to fryzjer czy lakier do paznokci. Moja kiedyś piękna żona, przestała być dla mnie atrakcyjna. Często podróżowałem służbowo. Podczas jednego takiego wyjazdu, poznałem niesamowicie piękną dziewczynę. Jedna szalona noc, która przerodziła się, w trwający kilka miesięcy, dyskretny romans. Wtedy postanowiłem odejść od żony. Minęły dwa lata od naszego rozwodu. Pewnego dnia, spacerowałem po parku i zobaczyłem moją byłą ukochaną. Nie od razu uwierzyłem własnym oczom. Zatrzymałem się i zacząłem się uważnie przyglądać byłej żonie. Miała na sobie krótką czerwoną sukienkę, jej nogi były szczupłe jak u topmodelki. Nigdy nie wyglądała tak pięknie i elegancko. Seksowna i zadbana, przyciągała wzrok wszystkich przechodniów. Moja była żona jest matką dwójki dzieci, moich dzieci. Kiedy byliśmy razem, nigdy jej nie pomagałem w domu ani w opiece nad dziećmi. Dlatego nie miała czasu na zadbanie o siebie. Zastanawiałem się, czy to było dla mnie takie ważne, że nie goliła nóg i że nie dbała o fryzurę. Przecież wtedy była szczęśliwa, bo dbała o rodzinę, i to było dla niej ważniejsze niż wygląd. Jeśli chodzi o mnie, wtedy wolałem piękne ciało i twarz. Nie doceniałem tego, co miałem… Dopiero z czasem zdałem sobie sprawę, co jest dla mnie naprawdę ważne. Kiedy kogoś kochasz, nie ma znaczenia, jak ten ktoś wygląda. W końcu to wszystko przemija. Nasze dzieci były małe, a ona oddała im wszystko. Z biegiem czasu poznała mężczyznę, który w pełni dał jej własną przestrzeń, aby mogła robić coś dla siebie. I wykorzystała to. Teraz jest piękna nie tylko wewnątrz, ale także na zewnątrz”. Ta historia naprawdę sprawia, że zaczynasz zastanawiać się, jakie mamy wartości w życiu. Często nie jesteśmy uczciwi wobec otaczających nas ludzi. Wymagamy dużo, ale nie dajemy niczego w zamian. Dlatego zawsze warto zacząć od siebie. Nigdy nie musisz się równać z kimś, a tym bardziej próbować kogoś zmienić. Trzeba być najlepszą wersją siebie, być życzliwym i dawać to dobro ludziom wokół nas.
Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. Dla Larry'ego zostawiłem żonę i rodzinę. Kiedy byłem młody... zostawiłem żonę i synka... by zarabiać na życie. And as a young man, I left my wife and my young son to make my living. Zostawiłem żonę, Shirley. Ja, Eugon Metcalfe, zostawiłem żonę i dzieci w Niemczech zimą 1920... i pierwszy stąpałem po ziemi tego dalekiego kraju. I, Eugon Metcalfe, left wife and child in Germany in the winter of 1920... and first trod the earth of this distant land. Po tym, jak byłem torturowany i więziony na łodzi z mordercą, zostawiłem żonę w ciepłej pościeli, żeby cię ostrzec, a ty mówisz po prostu "tak"? Raymond, after being tortured and trapped On a boat with a trained assassin, I just left my wife in a nice, warm bed To warn you about this. Zostawiłem żonę i syna, powiedziałem, że wyjeżdżam na wiele miesięcy. Left my wife and son, told them I'd be gone l don't know how many months. Zostawiłem żonę w hotelu 3 godziny temu. Zostawiłem żonę, rodzinę. Zostawiłem żonę, film, nawet psa. I quit the movie. I even left my dog. Zostawiłem żonę, rodzinę. No results found for this meaning. Results: 10. Exact: 10. Elapsed time: 43 ms. Documents Corporate solutions Conjugation Synonyms Grammar Check Help & about Word index: 1-300, 301-600, 601-900Expression index: 1-400, 401-800, 801-1200Phrase index: 1-400, 401-800, 801-1200
Z żoną rozstałem się siedem lat temu. Po dziewięciu latach małżeństwa Mariola uznała, że nic nas już nie łączy i odmówiła prób ratowania związku. Nie chciała nawet separacji. Żadnych okresów przejściowych i czasu do namysłu. Przyznam, że choć byłem zdruzgotany, to niezaskoczony takim obrotem sprawy. Od jakiegoś czasu czułem, że coraz bardziej oddalamy się od siebie. Pasję do gór i romantyczną miłość wymieniliśmy na kredyt mieszkaniowy, dziecko i obowiązki. Ja marzyłem o licznej rodzinie, żona wolała się rozwijać, zarzucając mi, że przy tak niskich zarobkach mam problem z utrzymaniem i jednego dziecka. Nie zgadzałem się z nią, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mariola zawsze miała oczekiwania finansowe, którym trudno było sprostać. Rozwód dostaliśmy niemal od ręki i równie sprawnie podzieliliśmy prawa opieki nad synkiem oraz majątek. Zostawiłem żonie mieszkanie i wychowanie Łukaszka, uznając, że na tym etapie rozwoju mama jest mu bardziej potrzebna od ojca. I to był mój błąd. Każdego dnia żałuję, że na pytanie sędziego czy chciałbym, aby syn został ze mną, odpowiedziałem przecząco. Dostałem szansę, jaką rzadko otrzymuje się w polskich sądach, i niestety ją zmarnowałem. Nie myślałem jednak, że kiedykolwiek będę miał z tego powodu kłopoty. Początkowo nic nie zapowiadało kryzysu Właściwie nasze życie zmieniło się jedynie o tyle, że nie przebywałem na co dzień w domu i nie musiałem spełniać zachcianek żony. Poza tym robiłem wszystko, co do mnie należało: woziłem Łukaszka do szkoły, na zajęcia pozalekcyjne, do dziadków i lekarza, jeśli zaszła taka potrzeba. Co dwa tygodnie zabierałem go do siebie, czyli do mojej skromnie urządzonej kawalerki, i spędzałem z nim tyle czasu, ile tego potrzebował. Oprócz wpłacanych regularnie alimentów kupowałem mu ubrania, smakołyki i opłacałem wizyty u dentysty. Jeśli w danym miesiącu zarobiłem trochę mniej – od dawna utrzymuję się ze zleceń – to żona brała wydatki na siebie, a potem się rozliczaliśmy. Często odnosiłem wrażenie, że po rozwodzie dogadujemy się znacznie lepiej niż przed nim. Może dlatego, że skupialiśmy się na najważniejszej dla nas sprawie, czyli dobru Łukaszka. W zasadzie po dwóch latach od rozstania uchodziliśmy wśród znajomych za wzór rozwodników. Sytuacja nie zmieniła się nawet wtedy, gdy Mariola poznała Jacka. Nieco młodszego od nas, bo jesteśmy równolatkami, kawalera na kierowniczym stanowisku. Nie zarabiał może kroci, ale dla niej wystarczająco dużo. Spodobało mi się, że postanowiła poznać nas ze sobą, nim powiedziała o ich związku Łukaszkowi czy swoim rodzicom. Nie będę kłamał, poczułem ukłucie w sercu, kiedy wpatrywała się w Jacka maślanymi oczami, ale bardziej z powodu swojej samotności niż z zazdrości. Spotkanie z nimi natchnęło mnie do zmiany stylu życia. Od rozwodu swój czas dzieliłem między pracę, syna a mieszkanie, lecz postanowiłem to zmienić. Zacząłem częściej spotykać się z dawnymi znajomymi. Zainteresowałem się bieganiem, zapisałem na amatorskie treningi piłki nożnej, schudłem, zmieniłem sposób odżywania i styl ubierania się. Ani się obejrzałem, a wpadłem w oko Asi, sekretarce w jednej z firm, z którymi współpracowałem. Asia była miłą, uczynną dziewczyną, ale nie miałem pewności, czy nasza znajomość przerodzi się w coś poważniejszego, dlatego zwlekałem z poinformowaniem kogokolwiek z rodziny. Asia taktowanie nie naciskała, ja się zastanawiałem. Być może zbyt długo? Nie mam pojęcia, faktem jest, że podczas jednego z naszych spotkań wpadliśmy na moją byłą żonę. Wszyscy byliśmy skrępowani nieoczekiwanym spotkaniem, ale postarałem się najlepiej jak umiałem, wybrnąć z sytuacji i zaproponowałem kolację we czworo. Postanowiliśmy się zdzwonić, a ja, nie czekając, aż plotki rozejdą się po mieście, następnego dnia poinformowałem rodziców, że już nie jestem samotnym rozwodnikiem. Obiecałem też Asi, że wkrótce pozna Łukaszka. Spotkania w asyście pani kurator? Niech tak będzie Spotkanie z moimi rodzicami, podobnie jak z byłą i jej partnerem, przebiegło w miłej atmosferze, ale Łukaszkowi nie spodobała się ciocia. Nie chciał przywitać się z Asią ani potem z nią bawić. Na jej pytania odpowiadał monosylabami, stale dopominając się mojej uwagi. Nie wiedziałem, jak zachowywał się wobec Jacka, więc postanowiłem nie przejmować się i to samo powiedziałem Asi. – Na pewno potrzebuje czasu, w końcu rozwód rodziców zmienił całe jego życie – pocieszałem swoją dziewczynę i zarazem sam siebie. Jednak po kolejnym spotkaniu z Łukaszkiem i Asią zadzwoniłem z prośbą o radę do Marioli. Odebrała cała w skowronkach i próbowała mnie uspokoić, jednocześnie ciągle mnie komplementując. Poczułem się dziwnie, ale puściłem jej słowa mimo uszu. Trudno jednak było nie zauważyć, że od kiedy poznała moją dziewczynę, zrobiła się wobec mnie bardziej serdeczna. Wziąłem to za dobry znak, bo bardziej od zachowania byłej zastanawiała mnie postawa Łukaszka wobec Asi. Coraz częściej zdarzało się, że bywał wobec niej niemiły. Reagował krzykiem na każdą jej próbę nawiązana z nim kontaktu. Raz nawet zamachnął się na Asię, a gdy przywołałem go do porządku, wtulił się we mnie i rozpłakał. Widziałem, że jest zagubiony, więc postanowiłem wyjechać z nim gdzieś na weekend. Chciałem spędzić z synkiem i dowiedzieć się, co jest grane. Nie zdążyłem, bo ku mojemu zaskoczeniu późnym popołudniem dołączyła do nas Mariola. – Będzie jak za dawnych lat – uśmiechnęła się, wysiadając z auta na polu namiotowym. Wściekłem się i nie ukrywałem, że nie tak wyobrażałem sobie te dwa dni. W złości zapytałem byłą, co sądzi o tym jej chłopak i czy on też do nas dołączy, ale ona tylko się rozpłakała. Po godzinie wiedziałem już, że związek Marioli rozpadł się niemal tuż po naszym spotkaniu we czworo. Dla Jacka kobieta z dzieckiem była jedynie chwilową odskocznią, z czym nie potrafiła poradzić sobie zdruzgotana Mariola. Zrobiło mi się jej żal, więc pozwoliłem jej zostać, ale spała w osobnym namiocie, który szczęśliwie wziąłem ze sobą. Na tym jednak się nie skończyło, bo rano Mariolka zaczęła zachowywać się tak, jakbyśmy byli razem. Nadskakiwała mi, próbowała się do mnie tulić, nie chciała zostawić mnie z synem ani na chwilę. Zachowywała się tak, jakbyśmy byli na randce. Znosiłem jej zaloty do czasu, gdy powiedziała przy Łukaszku, jak to fajnie byłoby znowu być rodziną. Wtedy nie wytrzymałem i kazałem się jej pakować. W odpowiedzi urządziła mi karczemną awanturę. Zaczęła zarzucać Asi pastwienie się nad Łukaszem, a mnie egoizm, groziła, że jeśli nie rozstanę się ze swoją dziewczyną, to ona drastycznie ograniczy mi kontakty z synem. Przyznam, że zaniemówiłem z wrażenia, bo w najgorszych snach nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Niestety, Mariola wcieliła swoje słowa w życie. Wspólnie ze swoimi rodzicami zaczęła utrudniać mi spotkania z dzieckiem. Zamykała przede mną drzwi, gdy przyjeżdżałem zabrać Łukaszka do siebie, wymyślała u niego dziwne choroby, niedyspozycje i jakieś nieprawdopodobne napady lęku przed kontaktem ze mną. Przysyłała swoich rodziców pod szkołę, żeby zabierali wnuka, zanim ja zdążyłem po niego przyjechać. Słyszałem płacz syna i serce pękało mi z żalu Gdy postanowiłem działać i złożyłem skargę do sądu na jej zachowanie, odpowiedziała mi pozwem o… znęcanie się psychiczne nad dzieckiem. Znalazła jakąś psycholog, która nawet bez spotkania ze mną oceniła, że Łukasz jest przeze mnie manipulowany i zastraszany. Gdy odwiedziłem tę panią, próbując jej wytłumaczyć, że za nocne moczenie się syna i jego stany lękowe odpowiadania matka, i to jej manipulacjom powinna uważnie się przyjrzeć, kobieta… wezwała policję. Dlatego ja także zacząłem wzywać funkcjonariuszy, kiedy żona nie chciała wydać mi synka. Za zamkniętym drzwiami słyszałem jego płacz i serce pękało mi z żalu. Policjanci wzruszali jedynie bezradnie ramionami. Czasami udawało im się wymusić wydanie mi dziecka, ale z reguły woleli się nie angażować. Szczęśliwie zawsze miałem po swojej stronie Asię. W tym roku mijają trzy lata mojej wojny o dziecko. Sąd niby nie przychylił się do próśb mojej byłej o ograniczenie mi praw do syna lub nawet całkowite ich pozbawienie, ale też nie wpłynął na zmianę postępowania Marioli, jakby był bezradny wobec jej kłamstw. W zamian przydzielił nam kuratora, który ma mi towarzyszyć podczas spotkań z synem. Z jednej strony, podobno ma mnie pilnować, żebym nie zrobił chłopcu krzywdy, z drugiej, daje mi gwarancję, że w ogóle dojdzie do naszego spotkania. Pani kurator widzi, jak dziecko jest nastawiane przeciwko mnie, i za każdym razem skrzętnie to odnotowuje, ale też, podobnie jak sąd, nie może zapanować nad Mariolą. Po prostu matce wolno wszystko. Nawet kłamać. Damian, 39 lat Czytaj także: „Harowałam jak wół, a 11-letni syn zastąpił mnie w domu. Nie chodził do szkoły, bo zajmował się siostrą i gotował obiady” „W domu czułam się jak w cyrku. Miałam ochotę uciec od płaczących dzieci, zamknąć się w łazience i przeczekać najgorsze” „Rodzice zajmowali się mną z obowiązku, nie z serca. Nawet mojego syna matka traktowała jak niechcianego wnuka”
„Ja pani to opowiem, pani niech po swojemu napisze. Innym facetom ku przestrodze. Im się wydaje, że nagle zaczną nowe życie. Tylko to „nowe” wcale nie jest takie różowe. No więc jak zobaczyłem wtedy żonę, to miałem ochotę się rozpłakać. Ona szła zagadana z koleżanką. Ubrana była w swoją ulubioną kurtkę, tyle lat ją już nosi, nadal w niej dobrze wygląda. Żona nigdy nie przywiązywała uwagi do mody. Ale fryzurę ma inną, fajnie jej w tych włosach. Ale to już nie jest moja żona, choć ja nie umiem o niej powiedzieć – moja była. Jakoś to mi kiepsko wychodzi po ponad 20 latach małżeństwa, choć jesteśmy prawie trzy lata po rozwodzie. Tak, rozwód był przeze mnie, bo się zakochałem, a przynajmniej tak mi się wydawało. Dziś myślę, że zwyczajnie mi coś odbiło, ale jest już za późno. Nie chcę za wiele mówić o sobie, ale prowadzę niszowy zakład usługowy, do którego przyjeżdżają raczej sytuowani ludzie. No, dobrze mi wyszło z moją firmą, kilka lat temu bardzo się rozwinąłem. To było w sumie moje nieszczęście. Zaczęli przyjeżdżać faceci, tacy w moim wieku i trochę starsi, typ takich wiecznych młodzieńców. Sportowe stroje, samochody terenowe, lubią weekendowe wyjazdy na off-roady. Kiedyś mnie zaprosili, żona nie chciała jechać, to sam pojechałem. Super zabawa, zakrapiana kolacja, nocleg w wynajętym domu na pustkowiu. Oni byli ze swoimi kobietami. Każda zdecydowanie młodsza, zadbana, szczupła, długie włosy, modne ciuchy. Radosne, wesołe, energiczne, śmiejące się nieustannie. Zabawa była przednia. Pozazdrościłem im tego luzu, tego innego życia. Bo co ja z żoną miałem za atrakcje? Mamy dorosłą córkę, wyprowadziła się z domu. Czasami chodziliśmy do kina, czasami do znajomych. Wracałem z pracy, pichciłem kolację dla nas dwojga, bo bardzo lubię gotować. Potem ja przed telewizor, mecz albo wiadomości, ona z książka, albo seriale oglądała na kompie. Gadaliśmy o zwykłych sprawach, trzeba kran naprawić, bo cieknie, kupić wodę, bo się już kończy. Więc jak zobaczyłem to inne życie, tych facetów inaczej ubranych, to pomyślałem, że oni mają super. Adrenalina, piękne kobiety, masa różnych atrakcji. Zacząłem z nimi wyjeżdżać, zawsze sam, nawet tak wolałem, bo chyba bym się wtedy wstydził swojej zwykłej żony im pokazywać. No tak, wiem, jestem idiotą, ale wtedy mnie zaćmiło kompletnie. Kupiłem samochód terenowy, zmieniłem styl ubierania, modne dżinsy, sportowa kurtka. Nawet fryzurę zmieniłem. Żona pukała się w głowę, pytała, czy ze mną wszystko w porządku. Ja jednak się czułem tak, jakby mi skrzydła u ramion urosły. Na jeden z wyjazdów koledzy wzięli dla mnie towarzyszkę, nazwijmy ją Kamila. Pracuje w marketingu u jednego z moich nowych kolegów. Też szczupła, zadbana, długie ciemne włosy, tipsy po kilka centymetrów, nieskazitelny makijaż. I tak się zaczęło. Zakochałem się w niej bez pamięci, zaczął się mój płomienny romans. Nie spałem, nie jadłem, żona głupia nie jest. Od razu się domyśliła. Powiedziała, że muszę podjąć decyzję. A ja oczywiście wybrałem Kamilę, dziewczynę, której prawie nie znałem. Mówi do mnie „Misiaczku”, co na początku bardzo mis się podobało, teraz wręcz mnie wkurza. Jest 15 lat ode mnie młodsza. Tryska energią i pomysłami. Wracam styrany z pracy i słyszę od progu: Misiaczku, zaraz idziemy na degustację wina,kupiłam bilety na koncert, wyjeżdżamy znowu na weekend, mamy zaproszenie na poranny lot balonem. Można powiedzieć, że jest cudownie. Ale ja zwyczajnie nie mam siły na te wszystkie atrakcje, wiele z nich jest dla mnie nudna. Właściwie prawie nie mamy wspólnych znajomych, tylko tych facetów z off-roadu, z którymi czasami jeździmy na weekendy. Jej koleżanki są dla mnie infantylne, moi i żony znajomi odwrócili się ode mnie po rozwodzie. Został mi jeden stary kumpel. A ja? Mam dość wciągania brzucha, bycia nienagannie ubranym, łażenia z Kamilą po galeriach, brodzenia w sypialni w stercie ciuchów, za które oczywiście płacę ze swojej kieszeni. Mam dość pytań, czy lepsza kiecka różowa czy czerwona, czy dobrze wyszło jej zdjęcie, bo chce jej wrzucić na Instagram. Mam dość pozowania do idiotycznych selfie, bo wszystko musi być gdzieś tam umieszczone. Tęsknię do „nudnych” wieczorów z żoną, do tego, że pytała, jak się czuję, do prawa do tego, by być zmęczonym, do tego, by mieć na sobie stary dres i móc swobodnie leżeć na kanapie z colą w ręku. Teraz słyszę, że cola tuczy, a „Misiaczek” musi przecież ładnie wyglądać. Co gorsza, ostatnio Kamila zaczęła przebąkiwać, że to ostatni dzwonek dla niej, żeby urodzić dziecko. Na samą myśl o noworodku i pieluchach mam chęć schowania się w mysią dziurę. Ja, stary facet, mam teraz niańczyć małe dziecko, nie spać po nocach, chodzić na durne przedstawiania do przedszkola? Ślubu na szczęście nie mamy, więc będę chciał powoli wycofać się z tego związku. Najchętniej wróciłbym do domu, do żony, ale to nie jest już ani mój dom, ani moja żona i sam sobie zgotowałem taki los. Od córki wiem, że żona ma kogoś, jakiegoś faceta w naszym wieku. Podobno świetnie im ze sobą i po depresji jaką przeszła po rozwodzie, wreszcie jest zadowolona z życia. Ja zaś uważam, że zrobiłem największą głupotę, jaką mogłem. Niech pani to napisze, zanim kolejny idiota zostanie zmęczonym „Misiaczkiem”, który żałuje swojej decyzji.”
Moderator: paul_proteus Angelika13187 Początkujący Posty: 11 Rejestracja: 12 lipca 2013, 18:33 romans z zonatym Pomóżcie mi bo nie wiem co mam zrobic. Ostatnio byłam na domówce i troszke się opiłam i całowałam się z żonatym facetem,on tez był pijany i chciał czegos więcej ale ja w ostatniej chwili zareagowałam i do niczego więcej nie doszło. On opowiadał mi że jestem cudowna,ze gdyby nie żona chciałby ze mną byc i nie żałuje że tak sie stało. Na nastepny dzien chciał mój numer ale mu odmówiłam,nie moge przestac o nim myslec. Co ja mam teraz zrobic nie umiem tak poprostu o tym zapomniec;/;/najgorsze jest to że widuje go prawie codziennie w pracy:( Tulix Przyjaciel Forum Posty: 296 Rejestracja: 15 lipca 2011, 23:07 Kontakt: Re: romans z zonatym Post autor: Tulix » 7 sierpnia 2013, 16:51 A czego szukasz w życiu? Przygód czy miłości? Jeśli tylko przygód, to rób jak chcesz i baw się dobrze. Jeśli miłości, to trzymaj się z daleka. Człowiek który dla własnej przyjemności jest zdolny dopuścić się zdrady nie jest godzien zaufania. Nawet przy najkorzystniejszym dla Ciebie scenariuszu (zakochany po uszy, zostawia wszystko, bierze rozwód i biegnie do Ciebie) - nigdy nie masz gwarancji, w końcu przysięgę małżeńską już raz złamał. (alkohol alkoholem, ale szuja widać nie żałuje i dalej do Ciebie się podwala). Nie udzielam się na codzień w takich tematach, nie chcę też oceniać kogoś kogo nie znam, ale z tym koleżką będą tylko problemy. Sama napisałaś "gdyby nie żona"... Poszukaj sobie normalnego, wrażliwego singla. Pozdrawiam marcel12 Doświadczony Posty: 63 Rejestracja: 4 sierpnia 2013, 19:35 Re: romans z zonatym Post autor: marcel12 » 7 sierpnia 2013, 17:01 to zależy od Ciebie, jak masz zasady ,to nie bądź naiwna, jest żonaty to raz już wybrał, Ty będziesz następna i będą następne po Tobie na innych domówkach, ważne żeby nie miał dzieci, bo po co masz jakiegoś bękarta wychowywać , konkurować z jego żoną i pokazywać swoje fochy, ale jak się lubisz całować....to już po ptokach rkoh Przyjaciel Forum Posty: 334 Rejestracja: 24 września 2011, 11:31 Re: romans z zonatym Post autor: rkoh » 7 sierpnia 2013, 17:02 ufasz facetowi, który zdradził swoją żonę i dodatkowo tego nie żałuje ? :o poza tym, pamiętaj, że taki rodzaj facetów przeważnie ściemnia żeby sobie tylko zaliczyć no i najważniejsze, nigdy nie pchaj się w związki z kimś z pracy, bo później jak coś pójdzie nie tak, to jest strasznie niezręcznie... lena Mistrz Posty: 93 Rejestracja: 22 sierpnia 2012, 18:58 Re: romans z zonatym Post autor: lena » 7 sierpnia 2013, 17:37 Zapytaj żony, na pewno pomoże rozwiązać Wam ten problem ( i Tobie i jemu ). A tak na poważnie jeśli już masz dylemat co zrobić to znaczy nie jesteś jeszcze do końca "zepsutą zdzirą" i włącz wyobraźnie. Od Ciebie do niej i od niej do Ciebie ( a może po drodze jeszcze coś co się rusza )? Brrrrrr, nie fajnie amivisage Guru Posty: 130 Rejestracja: 26 maja 2011, 00:03 Re: romans z zonatym Post autor: amivisage » 7 sierpnia 2013, 17:45 Angelika13187 pisze:Pomóżcie mi bo nie wiem co mam zrobic. Ostatnio byłam na domówce... Na kolejną domówkę wyślij swoją najlepszą koleżankę. Zapewne wtedy nowy adorator zakocha się "po raz 3" i da ci spokój. 4321 Debiutant Posty: 7 Rejestracja: 31 lipca 2013, 12:33 Re: romans z zonatym Post autor: 4321 » 7 sierpnia 2013, 18:54 Jest jedna w Jasle co lubi zonatych i za dobrze na tym nie wrócił do zony a jej siadlo na glowe Angelika13187 Początkujący Posty: 11 Rejestracja: 12 lipca 2013, 18:33 Re: romans z zonatym Post autor: Angelika13187 » 7 sierpnia 2013, 19:36 Macie racje nie chce sie pchac w związek z żonatym,na dodatek ma jeszcze dziecko. Cieżko bedzie zapomniec ale jakoś musze to zrobic. Lepiej byłoby gdybym go nie widziała ale jak narazie to nierealne bo pracujemy niedaleko siebie i conajmniej raz dziennie sie gdy przechodze obok niego,czesc mu normalnie mowie i normalnie z nim rozmawiam żeby nikt sie nie domyslał że cos było między nami ale jest mi bardzo głupio ,on patrzy na mnie i nie wiem co sobie teraz mysli... ehhh beznadziejne to wszystko:(( Magladenka Przyjaciel Forum Posty: 293 Rejestracja: 21 maja 2013, 19:21 Re: romans z zonatym Post autor: Magladenka » 7 sierpnia 2013, 20:14 Andżelika, Ty weź się puknij w śliczne czółko. O jakim Ty związku mówisz, że nie chcesz się w niego pchać? Kolo po prostu chciał Cię zaliczyć a teraz się dziwnie patrzy na Ciebie, bo dalej ma na Ciebie ochotę i liczy, że zmiękniesz. To wszystko. On o żadnym związku nie myśli, tylko o tym, żeby się żona nie dowiedziała. Nie bądź naiwna. makatka Przyjaciel Forum Posty: 272 Rejestracja: 18 października 2012, 19:53 Re: romans z zonatym Post autor: makatka » 7 sierpnia 2013, 20:48 Uważasz, że facet, który bez mrugnięcia zdradzi swoją żone potem nie zdradzi Ciebie? Jesteś naiwna i tyle, patrzy sie tak bo on już sobie wyobraża jak Cie obraca (sory ale taka prawda). Poza tym w życiu nie chciałabym faceta, który zdradza żone i jakby nie było dziecko też rkoh Przyjaciel Forum Posty: 334 Rejestracja: 24 września 2011, 11:31 Re: romans z zonatym Post autor: rkoh » 7 sierpnia 2013, 20:53 ten temat to w ogóle chyba jakaś ściema sądząc po postach autorki, a jak nie to i tak o takich rzeczach gada się z jakąś kumpelą, a nie pyta na forum hehe Public Enemy Przyjaciel Forum Posty: 312 Rejestracja: 17 grudnia 2012, 19:58 Re: romans z zonatym Post autor: Public Enemy » 7 sierpnia 2013, 21:40 Gosc zdradził swoja zone więc na nia nie zasługuje, że to otwarty związek,bo znam sie że mogą uprawiac seks z byle kim ale np nie moga tego kogos całować,usta mają byc nie skażone inną w koncu przed rodzinka i znajomymi trzeba odgrywac wzorowe małżeństwo i czasem sie publicznie cmoknąc. President Przyjaciel Forum Posty: 355 Rejestracja: 4 listopada 2012, 18:39 Re: romans z zonatym Post autor: President » 7 sierpnia 2013, 23:50 rkoh pisze:ten temat to w ogóle chyba jakaś ściema sądząc po postach autorki, a jak nie to i tak o takich rzeczach gada się z jakąś kumpelą, a nie pyta na forum hehe Dokładnie. martiiik Obyty Posty: 56 Rejestracja: 4 czerwca 2013, 15:20 Re: romans z zonatym Post autor: martiiik » 8 sierpnia 2013, 00:03 A słyszałaś taką sentencję że ''szczęścia na nieszczęściu drugiej osoby nie zbudujesz?''.O jakim Ty związku mówisz? Raz się z facetem całowałaś to już związek? A pomyślałaś jakie mogą być konsekwencje takiego ''związku''. Ja nie zniosłabym myśli że facet całuje mnie, myśli o mnie a potem jak gdyby nigdy nic wraca do domu do żony, dziecka i udaje porządnego męża . Daj spokój dziewczyno i pomyśl jak Ty byś się czuła na miejscu tej biednej dziewczyny, której już teraz mi żal, że musi żyć z taką świnią ( nie obrażając świń) . Ale znając życie pewnie Ci naopowiadał głupot typu jaką to mam okropną żonę, która mnie nie rozumie, ogranicza ble, ble, ble parę komplementów i dałaś się nabrać. Znajdź porządnego chłopa dla którego będziesz tą jedyną paulo06 Przyjaciel Forum Posty: 387 Rejestracja: 4 października 2012, 13:54 Re: romans z zonatym Post autor: paulo06 » 8 sierpnia 2013, 11:30 dziewczyno,zastanów się,skoro teraz zdradził żone,chce ją zostawic być moze dla Ciebie to jaka masz pewnosc ze tego samego w przyszlości nie zrobi z toba? ogarnij sie
zostawiłem żonę i żałuję